"Są rzeczy, których lepiej nie dotykać słowami.
Za grube narzędzia."

closer
problem segregacji społeczeństwa, np. pod względem rasy czy pochodzenia, nigdy nie był jaśniejszy dla mnie niż w ostatnich dniach, niż dziś szczególnie. nie był mi nigdy bliższy, jeśli można tak powiedzieć. bliskość, bo rozumiem teraz, co się wówczas czuje. 

chciałabym czuć, że dojrzałam. że jest siła, spokój i radość. zamykam oczy i czuję, wiem.
trzeba tylko jeszcze otworzyć oczy i nie przestać czuć.


frywolitki 2012-02-23 13:27:34
skomentuj (0)
En t'attendant
brak czytania i pisania usypia zmysły. takie pisanie lekkie tu otwiera w głowie przestrzenie których brakuje codzienności.
czas przyspiesza nagle pod koniec roku, jakby już ten rok chciał w końcu odpocząć. a przez to ja nagle w biegu między miejscami i godzinami, planując. 

przepisywałam wczoraj listy mojego Dziadka z internowania w 81/82 roku.
to były czasy, to byli Ludzie.


frywolitki 2011-12-30 09:54:03
skomentuj (0)
blue jeans
rozpuszczam włosy zawarkoczowane
palce odwykły od pisania

obce zapachy, obce dźwięki
chrapiący facet/baba piętro wyżej/niżej/obok
powoli już wiem jak to jest 

nawet uściśnięcie ręki na powitanie jest zbawienne


frywolitki 2011-11-23 18:01:32
skomentuj (1)
debiutanci
Nie dramatyzuj.
Nie pozwól temu czemuś, drżącej w koniuszkach palców histerii, pożreć lwiej części tego, w co wierzysz(/łaś).
Nie pozwól.

Niech ten dzień będzie dla Ciebie.


frywolitki 2011-08-22 23:42:40
skomentuj (0)
love is the only thing that's real.
Suzanne Vega tak dawno niesłyszana
kojarzy się z pociągiem do Pobiedzisk i z uciekającymi polami za oknami
z letnimi wieczorami w samochodzie i na poddaszu
kojarzy się


frywolitki 2011-07-09 20:47:46
skomentuj (1)
over & over
znów pełne czekania wakacje
wakacje odliczonych weekendów, godzin, minut, chwil, pociągów.

bezbronność na dzień przed obroną



frywolitki 2011-06-27 18:58:36
skomentuj (1)
.
i piszę i piszę i piszę
szuszuszu

i końca tego pisania nie widać, no.
przesiaduję nocami późnymi, w dzień śnią mi się dziwne rzeczy.
tak to chyba jest, gdy idzie się spać o wschodzie słońca.
niebo wtedy żółto zielenieje daleko na wschodzi

bardzo zależy mi na przyjaźni

a z cyklu "ostatnio inspiruje mnie..." :

Ok, skończmy ze społecznymi sprawami. Jesteśmy w podobnym wieku, tak jak Ty jestem młodym mężem. Moja żona jest moim najlepszym przyjacielem i bardzo ją kocham, ale jest też najbardziej upierdliwą i krytyczną osobą w moim życiu. Jak to wygląda u Ciebie? 
[Śmiech] Nie mogę powiedzieć, by moja żona była upierdliwa. To jest głupie, ale staram się mieć tyle pokory wobec niej… Nie wnikam w to, kto ma rację. Ona zdaje sobie sprawę z tego, że są sytuacje w których ona ma rację, są też takie, w których rację mam ja. Jesteśmy partnerami. Ona zachowuje się identycznie jak ja. Jak wraca późno w nocy, to ja też do niej dzwonię co 15 minut, czasem czegoś jej zabraniam. Dziś chciała przyjechać do Wrocławia - powiedziałem, by dała sobie spokój i nie męczyła się pociągiem. Gdybym był na Haiti to i tak bym po nią przyleciał, by ją zawieźć. Jest największym szczęściem, jakie mnie spotkało i bardzo to szanuję. To prawdopodobnie jedyne na świecie żeńskie odzwierciedlenie mojej osoby. 

Kłócicie się? 
Tylko przez telefon. W domu nigdy. Myślimy podobnie, gramy razem w Playstation, oglądamy te same filmy. 

A to chyba o to chodzi, bo moja żona nie gra ze mną w Playstation... [Śmiech] 
Natalia jest najwspanialszą osobą na świecie. Jest między nami więź porozumienia. Nie spotkałem nigdy nikogo takiego, no może teściów… 

[Śmiech] Ale się podlizujesz!
[Śmiech] To taki przykład rodziny, jak moi dziadkowie ze strony mamy. Są ze sobą przez całe życie. Nie daję wzoru mojej rodziny, bo mam cudowną mamę, ale mój ojciec z kolei czeka aż ja się nim zainteresuję, a to chyba powinno być na odwrót. Chciałbym stworzyć dla dziecka taki właśnie świat. Mój dom, moja kolebka, żona, która jest moją dumą. Jak mnie nie ma, to jest przecież moją wizytówką. To moje dzień dobry do ludzi. Nie chwalę się, że jestem raperem. Chwalę się żoną. A wiem, że ona chwali się mną. Rozkminiliśmy siebie. Między nami jest 5 lat różnicy, ona jest młodsza, ale wie o co chodzi, jest mądrzejsza życiowo od wszystkich kobiet jakie spotkałem, zawsze jest z nią o czym porozmawiać. Wie jak mnie doprowadzić do pionu bez robienia „obciachu”, nie robi tego publicznie, bierze mnie za ucho i mówi „Choć Adaś pogadamy”. To się ceni [Śmiech] 


frywolitki 2011-05-26 21:55:55
skomentuj (4)
kalejdoskop
boję się

frywolitki 2011-05-13 22:21:14
skomentuj (2)
.
czekam, aż rzeczywistość i mój stan osiągną dno i będzie się od czego odbić.
chyba jest już blisko.


frywolitki 2011-05-09 18:09:35
skomentuj (3)
aerial
często przychodzi ten moment w drodze, gdy nie da się iść już dalej tak jak dotychczas. gdy w końcu trzeba się zatrzymać, rozejrzeć, spojrzeć za siebie, na to co już (się) przeszło. to dobry i ważny moment. tym razem dzięki Bogu za słowa! którymi można wszystko budować od nowa, lub dalej. ważne, że budować. 

bądź.My


frywolitki 2011-03-25 22:37:20
skomentuj (0)
seks przedmałżeński?
myślę, że nie. odbiegając od kwestii religii - jeśli jednak kogoś innego uznamy za "miłość życia", oszczędzamy tej osobie myślenia. nie chodzi o wartość człowieka, bo to jej nie obniża. chodzi o (pierwszą) bliskość, o coś co się ulatnia. seks zawsze (zazwyczaj) jest czymś wyjątkowym, szczególnym dla dwojga różnych ludzi, z nikim zapewne nie jest taki sam (domyślam się). ale gdy myślę o tym, że to jest bliskość komuś wcześniej już znana (choć może w inny sposób dawana, dzielona), to robi mi się na chwilę nieznośnie dziwnie. otrząsam się na psi sposób, z niechcianych myśli-kropli. i cieszę się zrozumieniem, które mam. decyzjami już wyrozmawianymi. i tym, że jest w tym coś innego, cytując - awangardowego.

frywolitki 2011-03-19 21:28:44
skomentuj (0)
there's a light

razem z liceum skończył się mój Szczecin. coraz mniej słychać echo naszych kroków na tych ulicach, wzdychań i westchnień, uśmiechów i łzawień. nikt już nie słucha dobrej muzyki. studia w Szczecinie się trochę podrabiane. zwłaszcza tu. nie ma tu już chyba ludzi, którym chciałoby się rozmawiać. tak, by można było się zagłębić w słowa i wyciągnąć je wzdłuż i wszerz i nadal nie mieć dość słuchania, mówienia. nie, tu teraz lepiej nie rozmawiać, tu tylko chodzi się na imprezy. jeśli nie chodzi, jesteś nikim. ciężko marzyć o pogadaniu inter, trans, rozmowie takiej łączącej umysły nieziemsko.

tak więc w pewien sposób zagnieździłam się w samotności. 
i trzyma mnie tu tylko (aż) dom, nie wiąże, tylko trzyma.
obejmujesz (trzymasz) mnie tu Ty, ale Ty jesteś ruchomy, jesteśmy swoi. zabierzemy się ze sobą wszędzie. ściskają mnie tu za serce (trzymają) echa. tak jak wtedy gdy byłam mała, młodsza, gdy chodziliśmy na spacer do lasu i przy zagajniku sosen wołaliśmy echo. i ono tak prawdziwe, biegło do tych wysokich sosen po drugiej stronie i wracało tu, tak materialne. tak samo te echa w powietrzu się unoszą tu. wpadamy czasem na siebie.
tęsknię.

i wiem, że jestem od roku w takim miejscu swojego życia, gdzie szczęście rośnie, 
pączkuje i się rozwija.
i trwa. choć przecież nie biegnę wcale z górki.


frywolitki 2011-03-18 22:06:02
skomentuj (0)
Well here's the consolation that will change your heart and mind
nie mam bloga o czymś. mam tu tylko małe swoje sprawy. nie piszą się one jakoś słowami ostatnio. nie mówią się też tymi słowami. moje myśli rządzą się irytacją, moimi myślami żywi się irytacja. przyćmiewa obraz dnia. zajada się samotnością, klepie po okrągłym brzuszysku. wypalenie, coaching, suplementy diety, joga. wszędzie, ciągle powtarzające się słowa.

mam ochotę na jogę, na taniec brzucha, i na arbuza. na cieplejszy wiatr i lżejszą spódniczkę.
na białe wino, na czerwone.

naturę mam zazdrosną, napiętą jak struna, głodną spojrzeń i uśmiechów.
nie mam facebooka, już nawet nie czuję, że czegoś przez to nie mam.

poczytajmy, plan na wieczór. dobrą książkę, zamiast kolejnej "gazety dla kobiet" tworzącej nowy, wspaniały świat.

(z takich właśnie niespójnych urywków składam się)


frywolitki 2011-03-17 19:59:46
skomentuj (0)
Stanisław Barańczak

Serenada, szeptana do ucha

przy wtórze szmeru klimatyzatora

Przez lat dwadzieścia dziewięć
wiedziałaś wszystko; tylko
jednego do dziś nie wiesz:
jak mi się znudzić. Był to

wyczyn jedyny w swoim
rodzaju. Odkrycia inne —
maczanie w sosie z soi
chińskich pierożków, w kinie

obejrzani „Wałkonie”,
pusta plaża (poligon)
pod Mrzeżynem, gwałtownie
szkarłatne i kolibrom,

ich liberalnym flirtom,
chętne kwiaty Hawajów,
Guinness, Das wohltemperierte
(tego słuchają w Raju:

Arta Tatuma i Bacha),
powieści Nabokowa,
smak rzadkich przewag w szachach,
herbata (nałogowa

zależność), nawet mała
maciejka czy hortensja —
każda rzecz jakoś umiała
wyrobić w sobie potencjał

przyzwyczajenia. Czyli
można, jeżeli się chce.
Głupie rzeczy się nauczyły.
A ty, taka bystra — nie.



frywolitki 2011-01-23 14:23:09
skomentuj (2)
.
pierwszy krok za nami, czas na głęboki oddech i oczy wpatrzone w przepięknie białe horyzonty, koronkowe korony drzew na tle niebieskiego nieba. ulgują już odrobinę zmęczone głowa i serce.
jest przewspaniałe to, jak bliskość ludzi działa na mnie. jak lepiej mi, gdy jesteś. jak lepiej mi gdy Z. w domu, jak nagle barwniej przed oczami, gdy mama też już tu. parę myśli, parę dla głowy zadań na wolne dni.


frywolitki 2010-12-21 12:42:10
skomentuj (0)